Gdy zerkam na moim targu bądź klamociarniach na wystawione przedmioty typu dżem, mydło i powidło czasem słyszę - ale śmiecie!
Dla jednych śmiecie, dla innych przedmioty pożądania i w takim przypadku zadaję sobie pytanie...
Kiedy przebiega granica między starociem a śmieciem?
Przykładem może byc mój zegar którego pokazywałam w wersji "before" klik
dziś pokazuję go w wersji "after"
przeszedł metamorfozę czyszczenia i malowania cyferblatu a także oczyszczenia tarczy z drewna papierem ściernym (środek drewna zaolejowałam olejem dąb)
nie ukrywam, zakupiony wyglądał nieciekawie....zdjęcie poniżej
(dobrze, że nie widzieliście min moich domowników)
Jak już wzięłam się za malowanie zegara to także lampka zyskała szatę w czerni i nowy abażur.
Odnaleziona w piwnicy w kolorze jasnego złota niepasująca mi zupełnie do wystroju.
Zdjęcia "before" lampki niestety nie pokażę, przez przypadek skasowałam:(
Zdjęcia "before" lampki niestety nie pokażę, przez przypadek skasowałam:(
Teraz oba przedmioty pasują do siebie i cieszą :)
Cieszy też fakt, że metamorfoza wyszła mi niskobudżetowa :)
A więc wniosek nasuwa się, że:
Cieszy też fakt, że metamorfoza wyszła mi niskobudżetowa :)
A więc wniosek nasuwa się, że:
Piękno jest także w brzydocie .....
A co Wy moi mili czytelnicy sądzicie na pytanie w tytule posta?
Kiedy są starocie a kiedy zaczynają się śmiecie? Wypowiecie się?
A może ktoś z Was ma takie doświadczenia i zechce się tu podzielic?
Pozdrawiam - Lilla